Niall Horan

niedziela, 15 lutego 2015

Rozdział 1

"Rose, watawaj! Na 'stole' masz pieniądze. Wracam za dwa tygodnie. Będe tęsknoć papa. Pamiętaj zawsze możesz pojechać do ojca. Kocham Cię." mama znowu wyjechała w delegację. Teraz znowu musze siedzieć sama w domu. Tak sama, sama jak palec. Nikogo tu nie znam prócz Christiny, ale ona nie ma dla mnie czasu... Normalny poranek, wstaję, ubieram się, pakuję torbę i jem śniadanie. Dziś włożyłam czarny przylegający top, czerwoną koszulę w kratę, czarne dresy i czarno-granatowe Air Max'y. Kocham kolor czarny po prostu się od niego uzależniłam. Z domu wyszłam około 7:40 czyli tak jak zawszę. Jest październik, czyli, że na polu zrobiło się troche chłodno. Do mojego liceum szłam mniej więcej 10 minut. Zawsze po śniadaniu wstępowałam do Starbucks'a po ciepłą kawę. Dzisiaj było trochę chłodno więc postanowiłam przyśpieszyć tępa, bo ja jak to ja nigdy nie lubiłam marznąć i spóźniać się. Szczerze to wolałabym nie być w szkole niż się spóźnić. "Co ty na mnie do cholery wylałaś?" wrzasną jakoś znajomy mi męski głos. A tak, Niall Horan. Najprzystojniejszy, ale za razem najgroźniejszy chłopak w całym liceum. Szczerze. Bałam się go. Potwornie się go bałam! "Uważałabyś jak chodzisz" musze mu odpyskować, bo przecież nie będe stała jak kołek "Sam byś uważał" "O może mam jeszcze księżniczce kwiaty kupić?" "Idź lepiej Horan!" "Zapraszam do szkoły.!" uniusł głos "No chyba, że wolisz, gdzie indziej?" dodał. "Ymm... do szkoły" odpowiedziałam i ruszyłam przed siebie.

Koło mojej szkolnej szafki stała Christina. No jak zawsze przecież ma swoją obok mojej. "Hej" zaczęłam "O, cześć Rose. Jak tam?" "Zgadnij kto na mnie wpadł za rogiem tuż przy 'STARBUNIU'?" "Hmm, niech pomyśle. Próg.?" "Hahahah bardzo śmieszne" szturnchęłam ją lekko "No kto?" zapytała z uśmiechem na twarzy. "Horan!" "What?" zdziwiła się "Tak Horan, Niall Horan" odpowiedziałam "Widzę, że ktoś tu o mnie rozmawia" poczułam głos Niall'a za sobą "Horan! Czego chcesz?" warknęłam "Trzymaj, ale jeśli piśniesz komuś tylko słówko to wiedz, że udusze cie gołymi rękami!"
aha co to miało być groźba? Bo mi sie tak nie wydaje. Podał mi jakąś czarną szmatkę i odszedł. Rozwinęłam ją i dopiero wtedy się dowiedziałam, że jest to kuszulka. Ale nie byle jaka koszulka, to była koszulka Horana, tak tego Horana co wpadł na mnie dziś rano. "Christa, chodź do ubikacji." "Ale, ja..." oczywiście nie dałam jej dokończyć "No chodź". Cóż w sumie koszulka pana Niall'a była ciutkę za duża, ale jak gościu nie umie chodzić to lepiej... Uggh "Rose!" krzyknęła Christina gdy zadzwonił dzwonek na lekcje "Co?" powiedziałam "Chodź bo się spóźnimy" co prawda Christina i ja chodzimy na inne lekcje ona zawsze zaczyna matematyką, a ja... no cóż, a ja niemieckim.
Weszłam do klasy i przechodząc koło biurka nauczyciela rzuciłam szybko "Przepraszam za spóźnienie" rozglądnęłam się czy nie ma wolnych miejsc, ale niestety miejsce było tylko koło Horana. Usiadłam bez zastanowienia.



Myśle, że 1 rozdział się podoba i zachęcam do czytania :)

1 komentarz:

  1. Zapowiada się ciekawie :)
    Robisz dużo błędów ale jest ok.
    Jak ktoś coś mówi to pisz to od nowej lini i od myślnika (-) XD Czyta się wtedy 100 razy lepiej

    OdpowiedzUsuń